fbpx

3 powody, dlaczego wykonać sesję narzeczeńską. 

Wyobraźcie sobie, że idziecie do teatru i zamiast zacząć oglądać przedstawienie od początku, wkraczacie od razu na 2 akt. Niby można się wszystkiego domyślić, poczytać o fabule w internecie, ale czy nie macie wrażenia, że coś istotnego Wam umknęło? Dokładnie tak samo czują się fotografowie (i pary młode), które rozpoczynają zdjęcia od reportażu ślubnego, a nigdy wcześniej się nie widzieli lub tylko rozmawiali ze sobą przez telefon czy e-maila.

Dlaczego o tym wspominam? Bo jako wielka zwolenniczka sesji narzeczeńskich koniecznie muszę Wam przedstawić kilka powodów, dlaczego sesja narzeczeńska powinna być wstępem do Waszej ślubnej fotograficznej przygody.

Pisałam Wam w ostatnim wpisie (link) o tym, że poznanie swojego fotografa jest bardzo ważne dla dobrej współpracy. A poznanie swojego fotografa od strony fotograficznej i to jeszcze przed ślubem – to powinien być punkt obowiązkowy w przedślubnym harmonogramie spraw do załatwienia.

Dlaczego więc warto wykonać sesję narzeczeńską? Przychodzi mi milion pomysłów na myśl, ale to te 3 uważam za najważniejsze:

 

  • Sesja narzeczeńska jako przełamanie lodów

Komfort w dniu ślubu to rzecz najbardziej pożądana, szczególnie przez panny młode. Po co się dodatkowo stresować tym, czy fotograf dotrze na miejsce (bo czy faktycznie mogę mu zaufać). A potem jeszcze to skrępowanie, że ktoś obserwuje każdy mój ruch. I czy aby na pewno zdjęcia będą ładne? Czy wyjdę korzystnie? Tych pytań pojawia się pewnie więcej, ale wiecie, że nie ma ich zupełnie, gdy zaczynamy poznawać się z fotografem właśnie na plenerze przedślubnym?

Umówmy się, większość z nas nie brała udziału w komercyjnych sesjach zdjęciowych, nie urodziliśmy się z naturalną świadomością swojego ciała i z parciem na szkło.

Większość par, z którymi pracuję, zaczyna sesję od ostrzeżenia mnie, że po pierwsze – nie są fotogeniczni, a po drugie – nie umieją pozować. I nawet jeżeli na co dzień robimy sobie setki selfie – to i tak stając przed profesjonalnym aparatem czujemy lęk i onieśmielenie. I teraz wyobraźmy sobie dzień ślubu, stres mu towarzyszący i do tego jeszcze – skrępowanie przed aparatem. Po co – się pytam – dokładać sobie jeszcze więcej zmartwień?

Uwierzcie, że sesja narzeczeńska jest jak pierwsza randka – szczypta niepewności, trochę skrępowania, a na koniec – radość i motyle w brzuchu. Tak, dosłownie. Wiecie ile razy po sesji moje pary dziękują mi za to, że mogli na chwilę zapomnieć o ślubnych przygotowaniach, a zająć się sobą? Często słyszę, że to była świetna zabawa i zupełnie niepotrzebnie się wcześniej martwili jak dadzą radę. A potem, gdy pokazuję zdjęcia – są zachwyceni, że tak ładnie wyglądają razem. I często słyszę jeszcze jedno – że była to pierwsza profesjonalna sesja zdjęciowa w ich życiu. I tak przechodzimy do punktu drugiego.

 

  • Sesja narzeczeńska jako pamiątka

Przyznajcie się – ile macie wspólnych zdjęć ze sobą? Ale ile z nich faktycznie ma walor artystyczny? No właśnie.

Sama złapałam się na tym, że z moim obecnym mężem wcale nie mieliśmy wielu wspólnych zdjęć. W czasach, gdy produkujemy miliony fotek rocznie, praktycznie do większości z nich nie powrócimy, nie mówiąc już o wydrukowaniu ich. Oczywiście generalizuję tylko po to, by uzmysłowić Wam, że sesja narzeczeńska, jako pamiątka, nie zginie w czeluściach dysków i chmur w sieci. Te zdjęcia faktycznie się wykorzystuje – a to wkłada się je w ramki, pokazuje się je w pracy czy na uczelni, a nawet – daje się je w prezencie (o czym kilka słów poniżej).

Plener przedślubny to jest też taki wyjątkowy czas tylko dla Was. Możecie chwilę poprzytulać się do siebie, popatrzeć sobie w oczy… I jest jakaś magia w takich sesjach, bo skupiacie się na sobie, kiedy minie pierwsze skrępowanie. I możecie wierzyć bądź nie – nie raz widzę jak pary wzruszają się (i to oboje!).

 

  • Sesja narzeczeńska jako prezent

Tak, dobrze czytacie. Zdjęcia z sesji narzeczeńskiej mogą przybrać różne formy prezentu. Spotkałam się z wieloma z nich, ale to dwa najczęściej wykorzystywane zaprezentuję Wam dziś na blogu. Bo albo para wykorzystuje sesję, by zdjęcia stały się prezentem, albo na odwrót – to sesja narzeczeńska może stać się z jakiejś okazji prezentem wręczonym parze młodej.

Pierwsza forma – to podarowanie w prezencie sesji narzeczeńskiej przyszłej parze młodej. Pan młody może wykupić swojej przyszłej żonie taki ślubny podarunek lub dziewczyny na panieńskim mogą obdarować swoją przyjaciółkę prezentem, który będzie cieszył oko przez lata. Wystarczy tylko zadbać o ładną wizualnie stronę takiego bonu podarunkowego i wręczyć go pannie młodej (oczywiście przed weselem). Sądzę, że będzie z niego zadowolona.

Druga forma prezentu, częściej spotykana, to kreatywne wykorzystanie zdjęć z sesji narzeczeńskiej jako prezentu dla rodziców, świadków czy gości.

Dla rodziców zdjęcia przybierają formę wydruków oprawionych w ramy lub w ramki. Bywa, że są wklejane w albumy lub zamawia się fotoksiążki.

Dla gości zdjęcia z sesji przygotowywane są na podziękowania np. w formie pocztówek, które wysyła się po ślubie.

W każdym z tych przypadków są to sesje wcześniej zaplanowane. Bywa, że para przychodzi na nie ze specjalnie przygotowanymi bannerami z napisami (np. „dziękujemy”, „thank you”). Wspólnie z fotografem ustala się miejsce takiej sesji, a także szczegóły (np. na kiedy zdjęcia z takiej sesji będą dostarczone, kto będzie drukować zdjęcia, etc.).

Oczywiście, na takiej sesji będziecie mieć robione nie tylko zdjęcia pod podziękowania dla rodziców czy gości, ale i typowe zdjęcia „do ramki”. Także i prezent wymyślony, i pamiątka pozostaje ;).

 

Czy ktoś czuje się jeszcze nieprzekonany do sesji narzeczeńskiej? Pewnie tak. Pamiętajcie, że ja nikogo nie zmuszam do zmiany zdania. Moim zadaniem jest pokazać Wam korzyść wynikającą z udziału w takim plenerze, ale to Wy zadecydujecie, czy weźmiecie w nim udział. Ja tylko podkreślam zawsze jedną rzecz – to jest naprawdę fajny czas w życiu i moim zdaniem, warto mieć jak najwięcej pamiątek z tego okresu.

 

Pozdrawiam,

Dagmara