fbpx

Jako fotograf ślubny, panna młoda i osoba, która woli robić zdjęcia niż być fotografowaną, powiadam Wam – tak samo, jak trzeba poznać dobrze swojego małżonka przed ślubem – należy też poznać swojego fotografa, zanim spotkacie się z nim (i jego aparatem) w dniu ślubu.

 

I nie chodzi tylko o poznanie artystycznej strony fotografa (co jest także niezwykle istotne), ale przede wszystkim – zapoznanie się z nim osobiście. Dlaczego? Przede wszystkim po to, byście nie stresowali się jego obecnością w dniu ślubu, a potem mogli się cieszyć przez lata zdjęciami, które szczerze będą się Wam podobać.

 

Poniżej przedstawiam Wam 5 moich osobistych rad jak sprawić, by w dniu ślubu nie widzieć aparatu i zupełnie nie stresować się (przynajmniej tą fotograficzną stroną przyjęcia).

 

1) Fotograf ślubny jako artysta

Koniecznie trzeba poznać styl fotografa. To daje Wam gwarancję zadowolenia i cieszenia się ślubnymi zdjęciami przez wiele, wiele lat. Każdy fotograf ma swój sposób kadrowania, tworzenia kompozycji, obróbki, wplatania detali w reportaż. I chociaż nie wymagam od Was znajomości fotografii, to koniecznie musicie polegać na swoim guście i odpowiedzieć na jedno podstawowe pytanie – czy podobają się Wam zdjęcia, które oglądacie?.

 

I tu moja mała sugestia – nie patrzcie tylko na pojedyncze kadry, ale przejrzyjcie całe reportaże ślubne, a jeśli to możliwe – nawet całe zlecenia od sesji narzeczeńskich, przez reportaż, aż po sesje poślubne. Dzięki temu poznacie dokładnie cały materiał i z pewnością lepiej przyjrzycie się stylowi fotografa. A dodatkowo im więcej będziecie zdjęć oglądać różnych fotografów – tym wyostrzy Wam się wzrok i zaczniecie dostrzegać niuanse, po których odróżnicie style. I wybierzecie tego, który będzie robił według Was najpiękniejsze ślubne zdjęcia. I o to właśnie chodzi!

 

2) Fotograf ślubny jako usługodawca

Jak już przejrzycie wszystkie zdjęcia, dotrzecie do każdej galerii i jesteście pewni, że dany styl Wam odpowiada (a fotograf ma wolny termin) to czas na konfrontację z ofertą. I tutaj poznajecie fotografa od strony biznesowej. Widzicie co oferuje, za ile, jakie ma pakiety, jakie możliwości manewru Wam daje.

 

To jest moment, w którym musicie podjąć decyzję na czym Wam zależy (czy tylko na reportażu, czy jeszcze na plenerach, a może chcecie dodatkowo mieć albumy lub galerię on-line). I pamiętajcie – niech nie zwiedzie Was cena, niech ona nie będzie głównym czynnikiem wyboru fotografa. Owszem, jest to ważny punkt, ale najważniejszy dopiero przed Wami.

 

3) Fotograf jako kompan w ślubnej podróży

Spotkanie – niezwykle ważny punkt, o ile nie najważniejszy. Jeżeli nie możecie umówić się, by usiąść twarzą w twarz ze swoim fotografem – to na szczęście współczesna technika przychodzi nam z pomocą. Mamy Skype, którego osobiście używam właśnie w takich sytuacjach, gdy moje pary mieszkają baaardzo daleko ode mnie i nie mamy innej możliwości, by się spotkać. To jest jeden z dwóch dla mnie najważniejszych etapów współpracy – spotkanie, czyli możliwość rozmawiania „na żywo” i sesja narzeczeńska (o której wkrótce też Wam trochę opowiem).

 

To właśnie na spotkaniu poznajecie osobowość swojego fotografa, z którym będziecie chcieć (lub właśnie nie) spędzić te ślubne momenty. Spotkanie jest ostatecznym punktem przy decyzji, którego fotografa wybrać.

 

Na spotkaniu poznajecie także ofertę. Widzicie albumy, odbitki, słyszycie o tym, jak wygląda współpraca. To jest moment na zadawanie pytań, tych setek kłębiących się w głowie znaków zapytania o to jak wygląda sesja, a kiedy fotograf zaczyna pracę w dniu ślubu, ile kosztuje plener zagraniczny, etc. To także dobry moment, by poznać umowę fotografa i porozmawiać o jej punktach. Jeśli macie jakieś pytania i wątpliwości – najlepiej omówić je właśnie teraz.

 

A na koniec – kiedy już podpisaliście umowę – możecie cieszyć się, że jeden z trudniejszych i ważniejszych ślubnych etapów za Wami. A co potem?

 

4) Fotograf – jako fotograf ślubny

Ten punkt w dużej mierze zależy od tego, na co zdecydowaliście się przy podpisaniu umowy. Jako wielka fanka sesji narzeczeńskich uważam, że to powinien być kolejny krok Waszej fotograficzno-ślubnej znajomości. Jeśli jednak tak nie jest, bo z niej zrezygnowaliście (smuteczek się pojawia na mojej twarzy) to zapewne z fotografem widzicie się w dniu ślubu.

 

Dobrze jest przygotować dla niego harmonogram tego dnia – o której i w jakich miejscach będą się odbywały konkretne etapy przygotowań, ceremonii i samego ślubu. Najczęściej fotografowie mają takie scenariusze i proszą o ich wypełnienie. Zaznaczcie wszystkie atrakcje, godziny ich występowania, a także te punkty, które są dla Was istotne. I tak pewnie będziecie jeszcze ze swoim fotografem omawiać je szczegółowo. A wszystko po to, byście mogli zaplanować ten dzień i chociaż trochę zminimalizować stres z nim związany.

 

A na koniec Waszej fotograficznej przygody – spotykacie się na sesji poślubnej, o której też kiedyś parę słów Wam napiszę. Podkreślę tylko, że warto ją wybrać i dobrze przemyśleć.

 

5) Pożegnania nadszedł czas, czyli gdzie są moje zdjęcia?

Kiedy mija sesja już zacieracie rączki i nie możecie się doczekać zdjęć. Podobnie Wasi bliscy, którzy najchętniej by widzieli już ślubne albumy w tydzień po weselu. I tu, jak zapewne wiecie z umowy ślubnej, przyjdzie na te zdjęcia Wam trochę poczekać. Nie wynika to absolutnie z lenistwa fotografa, ale wręcz przeciwnie. Dlatego uzbrójcie się w cierpliwość i poproście o to samo swoje rodziny. Fotograf odda Wam zdjęcia tak jak obiecał i nie trzeba mu przypominać o tym co tydzień 😉 On pamięta o tym nawet lepiej, niż Wy 😉

 

A kiedy nadchodzi ten dzień, gdy dostajecie swoje zdjęcia to nareszcie możecie ponownie powrócić do tych emocji. Przypominacie sobie imprezę życia i te szalone tańce na parkiecie w wykonaniu wujka Gienia. I tak ma być. A wiecie czemu ten moment jest taki dla Was wzruszający? I wiecie czemu tak bardzo chcecie pokazać całemu światu swoje ślubne zdjęcia? Bo tych wiele miesięcy temu przyłożyliście się do zadania jakim było wybranie fotografa ślubnego. I brawo Wam za to! Bo tak powinno być. Tylko dobrze przemyślany wybór będzie cieszył oko przez wiele lat. I o to właśnie chodzi. Dlatego każdemu z Was życzę podjęcia słusznej decyzji.

 

Pozdrawiam,

Dagmara